środa, 21 października 2009

Od jutra nie piję

Też mi postanowienie. Nigdy nawet przez moment nie piłam tak, aby móc tak powiedzieć. Od jutra nie palę, nie biorę dragów itd. Zero wyzwań. Z takimi postanowieniami moje życie nie zmieni się nawet odrobinę, a ja MAM POTRZEBĘ ZMIAN. Cokolwiek - może wstanę z drugiej strony łóżka...

Myślałam, że jak zostanę nianią coś się zmieni. Prawdę mówiąc prawie tak było. Niestety koleżanka dostała wypowiedzenie z pracy i tym samym sama zajmuje się swoim dzieckiem. Ja wróciłam do wcześniejszych zajęć - zajmuję się własnym dzieckiem, mężem, domem, zwierzakami. Moje życie jest jakieś takie... przewidywalne.

Dawniej tak nie było. Zawsze miałam głowę pełną pomysłów, czas i chęci, żeby je realizować. Teraz nadal mam pomysły jednak coś mnie trzyma bliżej ziemi. Nie mam potrzeby skoczenia na bungi, zdobycia Elbrusa (chociaż nie do końca), czy samotnej wędrówki przez Szkocję. Moje myśli częściej krążą wokół męża i syna, naszych wspólnych planów.

Nie jest mi z tym źle, ale muszę zrobić coś dla siebie, oderwać się na moment, albo dwa. Tydzien temu byłam na koncercie. To wyjście jednorazowe, ale zawsze coś. Dzisiaj... postanowiłam coś w sobie zmienić. Nie będę pracować nad swoim charakterem, bo na to wyzwanie przyjdzie jeszcze czas. Zdecydowałam, że zmobilizuję się i zacznę ćwiczyć. Nie jakoś fanatycznie, kilka ćwiczeń dziennie. Małymi kroczkami poprawię swą figurę, której i tak zbyt dużo złego nie mogę zarzucić.

Dlaczego o tym piszę? Otóż, za jakiś czas zajrzę tu i przeczytam, że coś sobie postanowiłam. Głupio mi będzie jak do tego czasu nic nie zrobię. Nie jest to wyzwanie, nie jest to też coś neiprzewidywalnego, ale na drabinę swego szaleństwa chcę wrócić, a mogę to zrobić tylko podejmując małe decyzje. Kiedyś zrobię więszy skok i pewnie też o tym napiszę ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz