wtorek, 16 czerwca 2009

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam w Bachórzu na Pogórzu Dynowskim. W tym czasie miałam mnóstwo czasu na odpoczynek, zwiedzanie, a także obserwowanie ludzi. W tej jakże małej miejscowości zaskoczyło mnie kilka rzeczy.

Przede wszystkim uprzejmość ludzi. Nie jakaś wymuszona tylko zwykła i szczera. Chodząc na codzienne spacery z dzieckiem w wózku, spotykałam ludzi uśmiechniętych, odpowiadających na pozdrowienia i zatrzymujących się, aby chwilkę porozmawiać. Niby taka zwykła sprawa, a jednak zaskakuje. Anonimowość miast sprawia, że ludzie nawet w tłumie potrafią być samotni. Uciekamy od życzliwych gestów i wręcz budujemy wokół siebie niepotrzebne mury. Warto wyjechać gdzieś, gdzie ten straszny zwyczaj jeszcze nie dotarł.

Inna sprawa, na którą zwróciłam uwagę to szacunek dla pracy i święta. Tutaj miałam mozliwość przyjrzenia się sąsiadowi. Człowiek, o którym można powiedzieć "złota rączka" przez cały tydzień miał ręce pełne roboty. Pracował u siebie, a także u sąsiadów. Doglądał zwierząt, pracował na polu, naprawiał dachy, rynny, przebite opony... jednym słowem robił wszystko. W dodatku widać było, że praca sprawia mu przyjemność. W tym całym wirze pracy, w ubraniu roboczym widywałam go każdego dnia. Tak się przyzwyczaiłam do tego widoku, że gdy przyszła niedziela, a później Boże Cialo zdziwił mnie jego elegancki ubiór. On naprawdę w te dni nie pracował. Faktycznie robił przerwę. Wszystko mogło poczekać, bo w ten dzień trzeba było zająć się innymi sprawami. Ja, można powiedzieć człowiek z miasta nie ukrywam, ale nie potrafię się tak zatrzymać. Przyzwyczajona do otwartych sklepów, do pracy w domu, bo wreszcie jest na to czas dopiero tam dostrzegłam dzielące nas różnice.

W tym całym zgiełku miasta podziwiam ludzi, którzy potrafią się jednak zatrzymać i święcić ten wolny dzień. Po tym wyjeździe postanowiłam, że ja też zacznę odróżniać święto od zwykłego dnia pracy. Czy mi się uda? ;-).